Miesiąc później.
-Wiesz,jest mi tak wspaniale z Tobą.-uśmiechnął się Jake.Odwzajemniłam uśmiech,głaszcząc chłopaka po rozgrzanym policzku.Niespodziewanie Jacob stracił humor i z cichym westchnięciem pełnym smutku wstał z liliowej pościeli mojego łóżka.Począł krążyć po pokoju,jakby nad czymś się zastanawiał.Posunęłam się bliżej ściany,aż w końcu oparłam się o nią i skrzyżowałam ręce na piersiach.Pewnie chciał mi coś powiedzieć.Coś ważnego.Już chciałam coś powiedzieć,jednak Jacob mnie uprzedził.Usiadł spowrotem na skrawku łóżka i ujął moją dłoń.
-Alice...Już ponad miesiąc jesteśmy razem.Nie mamy żadnych tajemnic,oprócz tej jednej...-Jake wziął głęboki oddech,jakby wahał się,czy ma mi to wyjawić.-Muszę ci powiedzieć,o co dokładnie chodzi.Mam dosyć tego kłamstwa.Ale wiedz,że to jest em...Zarówno trudna do zrozumienia sytuacja jak i niebezpieczna.-spojrzał mi powolnie w moje oczy.Przysunęłam się do niego bliżej i musnęłam koniuszkiem nosa jego policzek.
-Powiedz mi o co tu chodzi...Powiedz wszystko.Jestem gotowa i nikomu nie powiem.Obiecuję.-wyszeptałam lekko drżącym głosem.Zmarszczyłam nos z zastanowieniem.Czego ja się bałam?!Przecież był to mój Jake!Nic mi nie mógł zrobić!Uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę i wstałam na równe nogi,otrzepując swoje dżinsowe,dziurawe szorty.Jacob zrobił to samo i uśmiechnął się radośnie,poczym znowu westchnął.
-Musimy pójść do lasu.-oznajmił tylko i rozejrzał się.Jego ciemnoczekoladowy wzrok w końcu utkwił na mnie.Zrozumiałam,o co mu chodzi.
-Lindsay jest w pokoju...Wyjdź przez okno,a ja pójdę dołem.-szepnęłam,przysuwając się do niego szybko.Zawsze przed tym,jak odchodziliśmy od siebie,całowaliśmy się.Do końca tego nie rozumiałam,ale podobało mi się to.Teraz Jake znowu mnie pocałował tak,jakbyśmy mieli się już nigdy nie spotkać.Przymknęłam oczy z zamiarem przedłużenia pocałunku,ale Jacob uśmiechnął się tylko łobuzersko i z cichym śmiechem oderwał ode mnie.Patrzyłam na niego z rozbawieniem,poczym gdy Jacoba już nie było w moim pokoju,szybko wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się na dół,robiąc przy tym ogromny hałas.Lindsay była na dole,jak się okazało.Siedziała na sofie przed telewizorem,w ręku trzymając puszkę jakiegoś napoju energetyzującego.Wywróciłam oczami.
-Idę na spacer z Jacobem.-rzuciłam tylko.Lindy pomachała mi,a ja zarzucając na swoje ramiona szarobury sweter wyszłam na zimne powietrze.I to lubiłam w swojej siostrze.Wiedziała,że jesteśmy z Jake'iem parą,ale nie wtrącała się.Kochana siostrzyczka.Zaśmiałam się do siebie w myślach.
***
-To..co chcesz mi pokazać?-spytałam niepewnie,kiedy szliśmy powolnym krokiem poprzez zacieniony i zamglony las.No tak.Był grudzień.Dziwiło mnie,że jeszcze nie spadł śnieg.Chociaż,gdy oglądałam prognozę pogody razem z Lindy,to zapowiadało się na lekkie opady.Nagle Jake zatrzymał się,jednak ja byłam tak zamyślona,że szłam nadal.Dopiero po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę,że nie słyszę jego kroków.Zatrzymałam się gwałtownie i ze zmarszczonym nosem,odwróciłam się na pięcie.Jake,ze skrzyżowanymi rękoma,uśmiechał się do mnie łobuzersko.
-O czym ty tak intensywnie myślisz,hm?-zaśmiał się dźwięcznie,a jego urokliwy śmiech rozszedł się po lesie echem.Z radosnym uśmiechem podreptałam w jego stronę,przekrzywiając głowę z zaciekawieniem.
-No pokaż mi tę tajemnicę.-poganiłam go,niecierpliwiąc się powoli.Jake westchnął i oparł się niedbale plecami o korę pobliskiego,rozgałęzionego drzewa.
-Muszę cię ostrożnie wprowadzić w ten temat,bo mi nie uwierzysz.-wziął głęboki wdech,kontynuując swój monolog.W tym czasie ja usadowiłam się na ogromnym głazie naprzeciw Jacoba.-Wiesz,że nie jestem do końca normalnym człowiekiem.Jestem nadnaturalnie gorący,szybki,sprawny i umięśniony.Wtedy jak znikałem w lesie,to właśnie z tego powodu.Mam tak jakby swoją watahę...Kilka umięśnionych nastolatków.Wszyscy jesteśmy...-wziął głęboki wdech.-Wilkołakami..-wyszeptał,ale tak wyraźnie,żebym ja usłyszała.Oddech niespodziewanie mi przyspieszył.Wilkołak?!Czyli człowiek,który przemienia się w wyrośniętego wilka!Jak to możliwe?!Przecież...Przecież to mój Jake!Mój Jacob był ogromnym wilkołakiem!
Jacob zauważył,że przeżywam niemały szok i podszedł do mnie,nie robiąc przy tym hałasu.Pewnie to właśnie jedna z tych "wilkołakowych" zalet.Mój ukochany kucnął przede mną i spojrzał mi prosto w oczy.
-Alice...Wiem,że to dla Ciebie trudne.Ale uwierz,my jesteśmy normalni.Tylko tak zwani "nowi"...Im trudniej się kontrolować.Wtedy zmieniają się w wilki.-tłumaczył mi Jacob,a ja tylko niewidzącym wzrokiem wpatrywałam się w jego śniadą skórę.Powoli dochodziło do mnie,że żyję już w innym świecie.W świecie pełnym wilkołaków.Uśmiechnęłam się delikatnie,patrząc Jake'owi w oczy.
-Ale fajnie.Więc ty jesteś wilkołakiem,tak?Ekstra.Mój chłopak zmienia się w ogromnego basiora.-powiedziałam sama do siebie.Po chwili parsknęliśmy wesołym śmiechem,który rozniósł się echem po lesie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz