Nie miałam pojęcia,nawet najmniejszego,czemu tutaj się przeprowadziliśmy.Ok,wersja Lindsay była taka : "Podobno czeka tam na nas jakiś wujek Charlie Swan". No i poco mi poznać jakiegoś wujka?! Chociaż,lubiłam poznawać nowe miejsca. Ale nie od razu tam mieszkać! No cóż. Zamknęłam z trzaskiem klapę walizki i podniosłam ją na próbę. Od razu upadłam na liliowy dywan z trzaskiem.
-Ałć..-jęknęłam tylko,kiedy w drzwiach mojego już starego pokoju stanęła Lindsay. Wywróciła oczami.
-Siostra,nic ci nie jest?-spytała luźno,jak to miała w zwyczaju. Pokręciłam głową i z wesołym uśmiechem wstałam z miejsca.
-Pomożesz mi,prawda?-zamrugałam słodko powiekami,jednak siostra uśmiechnęła się tylko łobuzersko.
-Nie ma mowy. Do samochodu się pomęczysz. A jak nie,to poproś wujka Davida.- prychnęła i pomachała mi na dowidzenia. Pokazałam jej jeszcze przelotnie koniuszek języka,ale blondynka zniknęła szybko za drzwiami. Westchnęłam ciężko i przejrzałam się w długim,pionowym lustrze. Brązowe,lśniące fale zwisały ku moim ramionom,jak zwykle. Nic się nie zmieniło. Mrugnęłam sama do siebie i szybko pognałam na korytarz.
-Wujku !!! - krzyknęłam z góry i zamrugałam słodko oczętami,jak to miałam w zwyczaju,gdy chciałam kogoś przkeonać do swoich celów.
***
-Gotowe?-wujek Charlie odwrócił się do nas przodem,uśmiechając się wesoło. Lindy patrzyła tęskno w stronę naszego kochanego,rodzinnego domku. Ja tylko skromnie pokiwałam głową.
-Jedźmy do Foks!-krzyknęłam wesoło,kiedy wujek zerknął na mnie wilkiem. Lindsay zrobiła tak samo,a w krótkiej chwili potem obydwoje parsknęli śmiechem.
-Do żadnego Foks nie jedziemy,tylko do Forks,geniuszu.- upomniała mnie siostra i dla zabawy zapukała w moje czoło. Pokazałam jej język i odwróciłam się przodem do szyby.
-Jedziemy...-zadecydował wujek i odpalił swojego starego dżipa. Wzięłam głęboki wdech przez nos,poczym uśmiechnęłam się sama do siebie.Będzie dobrze.Napewno.Musi.
***
Nie mogłam zasnąć. Lindy spała już dobre dwie godziny, a ja włożyłam w swoje uszy białe słuchawki. Wujek Charlie i tak nie miał zamiaru mni wypytywać o różne rzeczy. Spędziliśmy ze sobą trochę czasu i zdążyłam go poznać. Podobno ma córkę,Bellę i nawet już wnuczkę. Chciałam bardzo je poznać,ale wujek wybił mi to z głowy. Podobno mieszkają gdzieś daleko,wujek nie wyjawił mi dokładnie,gdzie. Kilka razy powtarzał mi,że mam się do niego zwracać po prostu Charlie,tak jak mówiła do niego Bella. Lindy zapamiętała te ustawienie,ale nie ja. Nie mogłam się przestawić. Moja siostra do babci i dziadka również mówiła po imieniu,ale ja nie mogłam mówić do nich Suzan i Alec. Westchnęłam cicho,kiedy poczułam,że moje powieki robią się ciężkie,aż w końcu złapał mnie sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz